Dokładnie tak jak w tytule. Jeśli chcesz odciążyć głowę - zajmij czymś ręce. Czas zdecydowanie szybciej wtedy płynie. Sam proces tworzenia czy wykonywania czegokolwiek daje poczucie siły i sprawstwa.
A efekty niejednokrotnie szybko działają terapeutycznie.
Za naszyjnikami, które przedstawiam w tym poście, stoi krótka historia. Oczywiście - impulsem do ich stworzenia była moja przeogromna miłość do biżuterii wszelakiej maści, jak również dosyć spory zapas materiałów. Ale nie tylko to. Kiedy w grudniu wylądowałam na niespodziewanych L4 związanym z koniecznością wykonania dosyć stresujących badań ( tzn. wyniki badań mogły być bardzo stresujące ), po prostu musiałam się czymś zająć. Gdy wszystkie medyczne aspekty były już za mną i pozostało mi tylko czekać na wyniki - zajęłam się tworzeniem. Dla odciążenia umysłu od nieustannego wałkowania - a co będzie jeśli... Konieczność skupienia się na poszczególnych etapach pracy była dla mnie wtedy wybawieniem. Bo co jak co, ale w kwestii zdrowia - nawet cała wiedza psychologiczna dotycząca mechanizmów stresu idzie w zapomnienie...
Wszystko skończyło się dobrze. A ja doszłam do wniosku, że moim alternatywnym zajęciem mogłoby być... tworzenie biżuterii :) Poniżej prezentuję Wam kilka dużych naszyjników diy.