15 paź 2014

#TROPY

Zmysł smaku to zdecydowanie boska inwencja. Wszak jednym z grzechów głównych jest nieumiarkowanie w jedzeniu i w piciu - zatem w ten sposób postanowiono wodzić nas na pokuszenie. Chyba każdy zna siłę przyciągania kolejnej pajdki świeżego chleba z masłem... Może nawet kiedyś zdarzyło się mu kupić świeżutki  bochenek na kolację dla całej rodziny, a po kilku takich pajdkach okazało się, że chleba tak jakby już nie ma... Można wtedy próbować udowadniać, że się zdematerializował, albo ukradł go głodny sąsiad,  ale trzeba jeszcze znaleźć jakąś wymówkę dla masła :) Jesienią i zimą trochę częściej myślę o jedzeniu. Nie wiem czemu, ale przyjemność w chłodne dni kojarzy mi się np. z pieczonymi jabłkami pełnymi bakalii i miodu, albo z parującym talerzem pysznej zupy. 
Pourlopowe postanowienie o przygotowywaniu raz w tygodniu zupełnie nowej dla mnie potrawy otworzyło mi oczy! Oczy na jedzenie! Nie to, żebym wcześniej była jakimś wybrednym niejadkiem, nadtalerzową marudą, wiecznie  niedojadającą panną. W całym swoim życiu miałam do czynienia z dobrze gotującymi osobami a kulinarnie najgorszym okresem był zdecydowanie czas studiów ( jajecznica w ramach ciepłego posiłku itp.). Szukając jednak pomysłów na nowe potrawy najczęściej sięgam jednak do internetu. I tam bezkarnie karmię swoje oczy! Nasycam się wspaniałymi wypiekami, parującymi talerzami pełnymi orientalnych dań, albo wirtualnie sączę sobie zdrowe smoothie i podjadam warzywka w słupkach. Jedno się nie zmienia: czy to wirtualnie czy w realu - szerokim łukiem omijam podroby, bo z nimi mi zdecydowanie nie w smak. W sieci kulinarnych inspiracji jest bez liku, co chwilę można się natknąć na kolejny smakowity blog, a kucharze w dzisiejszych czasach to seksowni blondyni zachęcający do eksperymentowania przy garnkach. Dla tych, którzy znajdują przyjemność w gotowaniu, przygotowałam dzisiaj kilka stron, na które warto zajrzeć szukając nowych pomysłów na rozwijanie kulinarnych talentów ( albo bardziej przyziemnie: na szybkie zapełnienie kilku głodnych brzuchów). 





1. Foodgawker to strona z najlepszymi przepisami z sieci w jednym miejscu. Strona funkcjonuje w języku angielskim, po kliknięciu w interesujące nas zdjęcie jesteśmy odsyłani na blog, z którego przepis ten pochodzi.  Można przepaść na kilka godzin, nabawić się ślinotoku i wilczego apetytu. Generalnie lepiej nie wchodzić na czczo. 

2. Cooking.nytimes to kolejna wirtualna książka kucharska - wygodna w użyciu ( również w języku angielskim). Potrawy od tych bardzo łatwych do przygotowania, po skomplikowane i pełne wyszukanych składników. Ponownie, wszystko opatrzone jest w zdjęcia - znów pocieknie Wam ślinka. Wyszukiwarka pozwala na wirtualne przeglądanie przepisów jak najbardziej dopasowanych do wymogów naszego organizmu - np. z diety bezglutenowej, bezmlecznej, czy do naszego stylu życia i światopoglądów ( np.kuchnia koszerna). To duże ułatwienie w poszukiwaniu odpowiednich przepisów. 

3. Pod tym adresem : neviepiecakes.com znajdziecie niesamowicie pięknie zdobione torty i ciasta -  zdjęcie powyżej to jedno z zaczerpniętych z tej strony. Przyznam szczerze, że tak wspaniałych wypieków jeszcze nigdy nie widziałam. Wyobrażam sobie te dylematy z nożem w ręku: kroić czy nie kroić? Naruszyć te wykwintne zdobienia czy raczej karmić oczy ich pięknem. Może kogoś zainspiruje do zdobienia własnych wypieków. 

4. A pod numerem czwartym blog thebyk - bo ja jestem zodiakalnym byczkiem :) Duuużo pomysłów na ciekawe kanapki okraszone oczywiście świetnymi zdjęciami. Tym razem po polsku. Autorka nie aktualizuje bloga od lipca, mam nadziejże, że to się zmieni. 

5. Strona magazynu kukbuk też mocno zachęca do wirtualnego wertowania. Tak w międzyczasie oczekiwania na nowy numer...  Ostatnio zachęcają do zrobienia takich malinowych babeczek. Kto jeszcze nie miał w ręku papierowej wersji Kukbuka, niechaj szybko nadrabia i zajrzy w internety. A ja zachęcam do polubienia ich profilu na fb - co rusz organizują jakieś smakowite konkursy z ciekawymi nagrodami 

żródło: kukbuk.com


Dajcie znać, czy zajrzeliście na którąś z  proponowanych stron. A może ktoś oddalił się w stronę lodówki? :)

Marta 

1 komentarz:

  1. Ojej, ale narobiłaś mi apetytu. Ślicznie wygląda ten tort. :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedzenie Zakładników Codzienności oraz za Twój komentarz