18 cze 2015

Gdzie i jak sprzedać nienoszone już ubrania i dodatki

Jakiś czas temu postanowiłam pozbyć się nienoszonych ubrań. Na początku nie było mi łatwo i ciuchy - mozolnie odkładane na kupkę do oddania - tuż przed odniesieniem ich do kontenerów PCK ( po wcześniejszym kilkudniowym postoju w korytarzu),  ponownie wracały do szafy. Okazywało się bowiem, że znajduję tam  niezłe "perełki"...  Aż dziw bierze, że nie znajdywałam ich wcześniej w swojej szafie :) A zatem: to jakaś bluzka darzona wielkim sentymentem bo jeszcze z czasów licealnych,  to podkoszulek który z powodzeniem można nosić po domu, to dżinsy które niby niekoniecznie fajne, ale może na grzyby...? Po pewnym czasie i po kilku treningach w sortowaniu nie było już tak ciężko, a ubrania bez ceregieli wynosiłam z domu.  Podczas przeprowadzki w 2014 roku kwestia była w miarę ogarnięta, chociaż ciuchów było i tak ponad miarę, a my  w nowym mieszkaniu tonęliśmy w niezliczonej liczbie worów na śmieci wypchanych ubraniami. W tegorocznym,  drugim etap czystek w szafie  zaczęłam myśleć nad tym, że fajnie byłoby odzyskać część zainwestowanych w te ubrania pieniędzy.  Bo jakoś tak szkoda pozbyć się za bezcen sukienki założonej 2 razy na której nie widać najmniejszych śladów użytkowania, albo lekko  przyciasnej marynarki, która wciąż jest w świetnym stanie. Poza tym   moja podejrzliwość karze mi zastanawiać się nad tym,  gdzie potem podziewają się te wszystkie rzeczy oddawane do PCK dla osób potrzebujących... Może w jakimś szmateksie? Może ktoś na nich zarabia?

Gdzie i jak sprzedać nienoszone już  ubrania i dodatki




Gdzie sprzedać swoje nienoszone już ubrania

 

Portale internetowe

Poszukując portali, na których bezpłatnie można wystawić swoje rzeczy na sprzedaż  zainteresowałam się dwoma poleconymi mi przez siostry.  Pierwszy z nich to szafa.pl, drugi vinted.pl.

Szafa.pl wymaga rejestracji, podczas której należy zweryfikować swoje dane wpłacając niewielką kwotę 9 zl. Te pieniądze pozostają potem do wykorzystania na swoim osobistym koncie - np można opłacić nimi promowanie swoich rzeczy na stronie. Poza opcją sprzedaży jest jeszcze możliwość wymieniania się ubraniami z innymi osobami. To do mnie nie przemawia - chcę pozbyć się rzeczy a nie zapełniać  szafę  innymi.

Druga ze wspominanych stron to vinted.pl. Działa podobnie jak szafa, ale tu nie trzeba wpłacać żadnych kwot. Również istnieje możliwość wymienienia się na ubrania.Obsługa obydwu stron jest banalnie prosta, a liczba użytkowników przyprawia o zawrót głowy.

Nie korzystam z allegro - tam aukcje są płatne, a od każdej sprzedanej rzeczy płaci się prowizje. Ale to pewnie wie każdy. Któż nie sprzedawał czegoś na allegro? :)

Moje ubrania wiszą zatem w wirtualnych przymierzalniach od 2 miesięcy, i co?  I wielkie nico... Przez ten czas udało mi się sprzedać tylko jedna rzecz za kwotę 35 zł. Kilka osób pytało o wymiary innych ubrań, kilkanaście odznaczyło sobie jako zakładkę.  I to by było na tyle...  Cóż, póki co wiele nie odzyskałam. 

Komisy 

Postanowiłam wypróbować inną  możliwość - komis z ubraniami. Oddając rzecz do komisu należy ją wycenić, po czym osoba prowadząca komis doda do tej ceny swoją marżę, podwyższając ostateczną cenę o około 30 %. Podpisuje się umowę, która wygasa po jakimś czasie ( najczęściej 30 dni). Jeżeli ubrania nie zostaną sprzedane - wracają do właściciela, a za wystawienie ich w komisie nie ponosi się kosztów. Brzmi rozsądnie.


Wydawałoby się, że w internecie zasięg ogłoszenia jest dużo większy i może dotrzeć do setek, a nawet tysięcy osób. Zaczynam niestety w to wątpić, gdyż wszystkie portale są tak mocno przeładowane ubraniami i dodatkami, że trzeba by  wydać sporo pieniędzy na promowanie swoich ofert, by zostały zauważone. Reklama dźwignią handlu. W komisach może nie przewijają  się tysiące osób, ale mają one  jednak tą przewagę, że rzeczy można tak zwyczajnie dotknąć, pomacać i szybko przymierzyć. 

Ciekawa jestem, czy ten sposób zadziała.  


Cóż, okazuje się że tak szybko  wydaje się  pieniądze - często na nieprzemyślane zakupy- ale duuużo trudniej jest odzyskać nawet niewielką ich część. Nic odkrywczego, jednak  przyznaję - wcześniej myślałam, że to trochę łatwiejsze zadanie, a moje ładne i niezniszczone ubrania będą rozchodzić się jak świeże bułeczki. 


Czy Wy sprzedajecie swoje nienoszone już ubrania. Jeżeli tak - podzielcie się  swoimi niezawodnymi sposobami. Czekam na jakieś dobre  rady :)

Marta



20 komentarzy:

  1. Eh, dobrze znam ten temat. W sobotę wywaliłam z szafy dwa wory i ciągle czekają w przedpokoju... Przy tych portalach internetowych przeraża mnie, że trzeba zrobić ciuchom niezłe zdjęcia i potem je tam wrzucić... a ciuchów tych jest sporo ;)

    Ale nie słyszałam jeszcze o komisie! Muszę się rozejrzeć po okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozejrzyj się, jest coraz więcej tego typu miejsc.

      Usuń
  2. U Panny Matki to samosię działo!Ja sprzedawałam na allegro ale czasu już brak i
    wynosiłam do kontenerów ale...to nie kontenery PCK,te ciuchy są przebierane i...trafiają do secondhandów.Teraz w torbie kładę obok kosza a śmieci...ostatnio zaniosłam pokażną torbę takich strojów z ZARY między innymi po drodze
    do warzywniaka...po 5 minutach nic nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie takie am obawy co do kontenerów z PCK.

      Usuń
  3. O komisach nie miałam pojęcia, że istnieją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. istnieją :) np. w Chorzowie na ulicy Wolności bardzo blisko poczty

      Usuń
  4. Kochana, niezłą kasę zgarnęłaś za jeden ciuch, jakiś czas temu wystawiałam na allegro, po kilka w jednym ogłoszeniu i ledwie 30 złotych za paczkę, niekiedy 10 rzeczy dostałam:) Przesycenie rynku chyba..

    OdpowiedzUsuń
  5. na olx.pl udało mi się sprzedać raz buty, za chyba 150 zł. Ale nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z olx usunęłam, bo stwierdziłam ze nie ma sensu, po 2 miesiącach nikt nawet o nic nie zapytał.

      Usuń
  6. Strasznie lubię porządek i kilka razy w roku wyrzucam ciuchy z szafy. Zazwyczaj lądują właśnie w kontenerach PCK, choć słyszałam, że nie trafiają do potrzebujących... Raz ciuchy dostali bezdomni, którzy siedzieli obok śmietnika i sami o nie poprosili. Akurat mój TŻ wynosił swoje koszulki, więc mieliśmy poczucie, że jeszcze się przydadzą. Niestety z "lepszymi" ciuchami nie mam pojęcia, co robić. Zazwyczaj zanim trafią do konteneru kilka razy będą wymienione między mną a siostrą (dlatego tak często robię czystki :P). Czasami zdarzy się ktoś trzeci. Allegro też mnie nie przekonuje. Chyba spóbuję z szafą, ale skoro słabo... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słabo, ale od czasu do czasu ktoś o coś zapyta. Wymiana pomiędzy siostrami.koleżankami to tez fajny pomysł. Czy imprezy typu swap ( chyba tak się to nazywa)

      Usuń
  7. To prawda, te kontenery nie mają nic wspólnego z PCK, kiedyś w SH trafiłam na swoją własną kurtkę... Staram się sprzedawać na vinted, ale też wiszą nieruszane, ktoś dodaje do ulubionych ale nic z tego nie wynika. Ostatecznie wszystko wrzucam do kontenerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mam takie obawy, ze kiedyś trafie w sh na swoja rzecz :)

      Usuń
  8. Bardzo fajny post :)
    Zapraszam do polecania swoich wpisów w nowym serwisie - http://www.bloglov.es/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam to samo, ciągle te ciuchy pakuje do oddania, a potem znowu do nich zagladam i coś znajduje ciekawego. Postanowiłam część tych ciuchów oddać do domu dziecka, bo wrzucając do tych kubłów PCK to nigdy nie wiadomo gdzie to trafi, a tak to dzieciaki będa miały w co się ubrać. A co do komisów to nie wiedziałam że takie istnieją, trzeba się rozejrzeć za takimi. P.S. ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oddanie do tego typu instytucji o również świetny pomysł, ja tez czasami zanoszę do mojej pracy i ludzie sobie zabierają. Ale tu szczególnym powodzeniem cieszą się ubrania mojego męża.

      Usuń
  10. Dla mnie sprawdzonym sposobem na pozbycie się zalegającej garderoby są specjalne eventy. Przygotowuje swój stojak z ciuchami i ruszam w wyznaczone miejsce, czasami samej udaje mi się coś fajnego upolować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kiedyś sprzedawałam przez intenet ale nie miałam cierpliwości do robienia zdjęć i biegania na pocztę z paczkami więc dałam sobie z tym spokój. I tak po paru latach uzbierało mi się mnóstwo ubrań, których już nie noszę i nie zamierzam. Do sprzedawania już nie wrócę bo jestem na to za leniwa, a z resztą niewiele by z tego było zysku. Mam zamiar oddać te rzeczy na osoby potrzebujące i przeszukując internet natknęłam się na inicjatywę http://www.pomaganieprzezubranie.pl/. Dzięki zbiórkom ubrań można pomóc podopiecznym różnych fundacji. Taka forma pomocy (i pozbywania się ciuchów) jest moim zdaniem kapitalna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Idealny wpis, dzięki za genialne informacje :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedzenie Zakładników Codzienności oraz za Twój komentarz