10 cze 2014

Pani ćma i jej morskie lampy


Tytuł posta przewrotny - zamiast o nocnych motylach - będzie o lampach ( wiem - już kiedyś o tym pisałam). Zastanawiam się, czy  w innym wcieleniu nie byłam jakimś owadem albo inną latającą cholerą? Pchałam się pod klosze lamp, było mi tam ciepło i bezpiecznie.  I stąd ta moja fascynacja tymi przedmiotami. Ja mam chyba jakiegoś fisia na ich punkcie. Słowo  honoru - nawet w internecie, po natknięciu się na stronę z cudownymi lampami - serce zaczyna mi bić szybciej a w brzuchu fruwają kolorowe motyle ( a może ćmy? ). Te biało-granatowe i turkusowe  przywodzą mi na myśl letnie rezydencje nad ciepłymi wodami. Inne - z masy perłowej i koralowca - przeczesywanie nagrzanego, złocistego piasku w poszukiwaniu wakacyjnych, skarbów...

P.S. Wzdycham sobie do monitora i liczę na TK Maxx :)






 Dla mnie lampy to prawdziwy dekoracyjny  must-have - o bardzo praktycznej roli. Nie cierpię górnego światła w godzinach południowo-wieczornych, uwielbiam zaś światło lamp.   Lampy prezentowane w dzisiejszym poście pochodzą ze strony onekingslane.com - zdecydowanie miejsce w sieci do dłuższego zapamiętania.















 Jak się Wam  podobają?

Marta

3 komentarze:

  1. wszystkie się podobają! wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podobają, nie są typowe! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpiękniejsze 4,6,7 :)) Pięęękne *-*

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedzenie Zakładników Codzienności oraz za Twój komentarz