11 sie 2015

Dlaczego warto zwiedzić skansen w Sanoku



skansen w sanoku




Pewnie w każdej części Polski, bez względu na to gdzie kto mieszka, tuż za rogiem można znaleźć prawdziwe turystyczne perełki. Miejsca niezwykłe z różnego powodu - tamtejszej architektury, historii, czy po prostu przyrody.  Zabawne, ale tak zwanym tubylcom często wydają się one takie...zwykłe, tymczasem ludzie z innych części Polski (a nawet zagranicy)  specjalnie przyjeżdżają by je zobaczyć, spędzić w nich trochę czasu, pozwiedzać.
  
Cóż, bywa że przyzwyczajanie robi swoje i zmienia naszą percepcje miejsc niezwyczajnych  w coś pospolitego, codziennego.

Jedno z takich miejsc to skansen w Sanoku, do wczoraj uznawany przeze mnie jako destynacja średnio interesująca. Omijany szerokim łukiem, odwiedzony tylko raz w szkole podstawowej sto lat temu. Okazało się, że musiałam mocno zrewidować swoje przekonania na ten temat, a dzisiejszy tekst jest moją reklamą tego miejsca. 

Ale od początku, jak w ogóle znaleźliśmy się w tym skansenie skoro wydawał się nam obydwojgu średnio ciekawy? 

Zachęciło nas to, że w poniedziałki do 11 wejścia są darmowe (moja  siostra mówi, że  odezwali się w nas typowi  Janusz i Grażyna :).  Ceny  biletów normalnych  generalnie nie są szczególnie wysokie ( 14 zl bilet dla dorosłych),  a stosunek ceny do tego co można zobaczyć jest świetny. Wczoraj tego nie wiedziałam, dzisiaj już wiem, że warto wydać tą kwotę, ale dla osób nieprzekonanych do wydawania pieniędzy na zwiedzanie  tego typu miejsc ta informacja może  być interesująca.

Ciekawie jest już od początku, gdyż kasa i wejście główne   znajdują się w pięknej starej willi, przeniesionej z miasta na teren parku. Parę kroków dalej  znajdziecie zrekonstruowany galicyjski rynek, z budynkami przeniesiony z różnych bliższych  i dalszych Sanokowi miejscowości, w których pokazano tradycyjną aptekę, zakład szewski, piekarnię, gospodę, czy pocztę. Na ryneczku spokojnie można spędzić  godzinę, niespiesznie podziwiając dekoracje wewnątrz budynków. My rozpływaliśmy się nad pięknymi tkanymi kilimami na ścianach i podłogach, drewnianych łóżkach z rzeźbionymi zagłówkami, stylowych krzesłach i drewnianych skrzyniach i kufrach. Niejedna miłośniczka stylu skandynawskiego we wnętrzach przygarnęłaby stamtąd coś do swojego mieszkania.  W piekarni można posilić się np. tradycyjnym prozaikiem, który smakiem wprawdzie  ustępuje trochę  tym domowym, ale i tak warto go spróbować. 

A dalej - mityczna, polska wieś. Taka jakiej już prawie nie ma, z pobielonymi chałupkami i ogrodami pełnymi kolorowych malw, dalii  i rumianków. Domy, odtwarzając  niewielkie wioseczki i osady tutejszych plemion ( Dolinian, Łemków, Bojków i pozostałych przeze mnie niezapamiętanych), usytuowane są na rozległym terenie parku, który jest największym tego typu w Polsce. I choć dla mieszkańców Podkarpacia takie widoki nie są czymś zupełnie niespotykanym, to dla turystów z innych części kraju z pewnością będą. Jest bardzo malowniczo, sielsko, rustykalnie. Budynki mieszkalne i gospodarcze ( stajnie, stodoły) oraz cerkwie i kościoły w otoczeniu majestatycznych starych dębów i lip i  rozległych łąk. Można spacerować i spacerować - powoli, niespiesznie, zaglądając do wnętrza chat, przysiadając pod płotem czy murkiem, wąchając słodko pachnące malwy. Relaks gwarantowany. Nawet w upały da się przetrwać, gdyż spora część parku porośnięta jest lasem.  

Trochę taki spacer sentymentalny - co rusz wspominaliśmy  z Tomkiem wieś jaką sami jeszcze  pamiętamy. 

Marzą się nam czasem jakieś odlegle wojaże na koniec świata, a bywa tak że własnego podwórka jeszcze szczególnie dobrze nie eksplorowaliśmy, zostawiając to co bliskie nieokreślonej przyszłości. Uświadamiam sobie, jak wiele takich miejsc jeszcze przede mną, do zobaczenia - zarówno na rodzinnym Podkarpaciu, jak i na Śląsku, gdzie teraz mieszkam. 

A Wy w swoich okolicach macie takie perełki? Miejsca tuż pod nosem,  które odkryliście stosunkowo niedawno? 

Czy tylko ze mnie taka ignorantka? :)

Ciekawe czy  choćby jedną osobę zachęciłam do pospacerowania (czy też pozwiedzania) skansenu w Sanoku. W Bieszczady, które tak wielu ludzi wprost uwielbia, nie da się przyjechać inaczej  niż przez Sanok, warto pamiętać zatem, że atrakcją miasta jest nie tylko wystawa malarstwa Zbigniewa Beksińskiego.




skansen w sanoku

skansen w sanoku


Trzymajcie się!

 Marta


2 komentarze:

  1. Myślę, że to częste, że to co jest blisko w okolicy zostawiamy sobie na kiedyś ( czytaj wieczne nigdy), bo jest w zasięgu ręki, można tam pojechać w każdej chwili. Tylko że dziwnym trafem jakoś tam nie jedziemy.
    Właśnie mi przypomniałaś, ze lubię skanseny. Do Sanoka mam daleko, ale mieszkam na Mazowszu, blisko mam Podlasie, a tu skansenów jest mnóstwo, tak mi się wydaje. Zaraz zrobię rekonesans w internecie. No proszę, najbliższy mam 40 km. ode mnie. :) Dziękuję za przypomnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, jak miło i przyjemnie. Bardzo lubię Sanok, czarujące miejsce. Zostaję na dłużej i zapraszam do siebie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedzenie Zakładników Codzienności oraz za Twój komentarz