30 lip 2015

Witajcie po urlopie

Znowu okazałam się leniwą redaktorką i zamknęłam swój wirtualny przybytek na cztery spusty.Wiatr mi tu hula w statystykach,  że aż huczy. Mam co chciałam.

Ale warto było. Tydzień bez internetu to w dzisiejszych czasach brzmi wręcz nieprawdopodobnie. Tak się jednak stało, pół na pół z wyboru, pół na pół z konieczności. Kilka razy udało się gdzieś złapać wi-fi więc wrzuciłam jakieś zdjęcie na fb czy instagram. Poza tymi nielicznymi wyjątkami wirtualnie byłam odcięta od świata. I od bloga też.

Wróciłam pełna energii na drugą część urlopu. Część pierwsza była wspaniała. Mam wielką ochotę podzielić się tu  z Wami swoimi wrażeniami i zdjęciami, zatem najbliższe dni na blogu pewnie będą  właśnie o tym. Dzisiaj mało słów - więcej obrazów. Jakoś  mi się klawiatura z palcami niezbyt dobrze koordynuje  po tej dłuższej przerwie a ułożenie tych kilku zdań zajęło mi grubo ponad godzinę :)














Marta

6 komentarzy:

  1. Jakie piękne widoki! Pogoda widać, że Wam pasowała? :)
    Nie mogę się doczekać już mojego wyjazdu do Wenecji! Mój aparat jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pogoda była wręcz piekielnie upalna, szczególnie przez 3 pierwsze dni. W Wenecji każdy zakamarek aż prosi się o zdjęcie, a te moje wykonywane telefonem to prawdę mówiąc trochę profanacja :)

      Usuń
  2. A czy będzie coś więcej na temat smaku tych lodów na gałki? Bo tylko sobie teraz snuje domysły, jakież one musiały być przepyszne ;)
    A te kolory! Cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. były pyszna, i te wielkie porcje, chyba 2 razy większe niż u nas :)

      Usuń
  3. Pięknie tam. Kiedyś tam pojadę. Na razie spełniam swoje bardziej realne marzenia np. wyjazd do Krakowa. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków się zawsze sprawdza, przynajmniej dla mnie :)

      Usuń

dziękuję za odwiedzenie Zakładników Codzienności oraz za Twój komentarz