Zabawne, jak człowiek zamyka się czasem w różnych dziwnych przekonaniach i zasadach... Nawet jeśli rzecz tyczy się spraw bardzo błahych - w tym przypadku kwiatów. I wcale nie mam tu na myśli łamania zasady, że kwiaty zdecydowanie wręczamy pąkami do góry (a z tymi, którzy wolą, aby obserwowały czubki ich butów nie zamierzam dyskutować). Chodzi o hiacynty. One od zawsze kojarzyły mi się z wiosną i chmarami pszczół i trzmieli, które w kwietniu i maju zabierają się do poważnej pracy zapylaczy. Hiacynty i Boże Narodzenie nigdy razem nie występowały w mojej wyobraźni. Hiacynty to Wielkanoc, koniec i kropka... Wszystko zmieniło się w tym roku. Czytając lub tylko oglądając rożne strony w sieci, już w listopadzie niejednokrotnie napotykałam na zdjęcia wyłaniających się z pokaźnych cebul soczyście zielonych liści. I choć na początku trochę mi nie pasowały do jesiennej aury, dosyć szybko zmieniłam zdanie. Czemuż by nie dostarczyć sobie trochę wiosennego, upajającego zapachu w samym środku zielonej posuchy? Tak też zrobiłam - i od kilku dni cieszę się moimi pierwszymi zimowymi hiacyntami. Przyglądam się ich malutkim kielichom, dotykam woskowanej faktury, wciągam głęboko w nozdrza ożywczy, słodki zapach. Ale się cieszę , że porzuciłam te stare głupie zasady...
15 gru 2014
14 gru 2014
Jak wykorzystać dni, które pozostały do świąt... ( i konkurs)
Dni, które pozostały do świąt, można już odliczać na palcach... Wprawdzie ta arytmetyka wciąż wymaga dwóch rąk, ale ani się obejrzę a zostaną tylko wspomnienia o przedświątecznych przygotowaniach. A mój ulubiony barszczyk - chociaż gotowany w wielkim garze - sięgnie poziomu dna ... To zdecydowanie jeden z najsmutniejszych momentów podczas świąt :) Po ostatnim fantazjowaniu o dzikich plażach i palmach, o których pisałam kilka dni temu, dzisiaj znów wtopiłam się w świąteczny deseń. Na chwile zgubiłam w jedlinowym gąszczu tuż przed jednym z supermarketów i poudawałam, że ta "kraina" to Narnia. Poczułam się jak dziecko, buszując wśród tysięcy choinkowych ozdób i przypomniałam sobie jak dawniej robiłam "brokat" z potłuczonych bombek. Tęsknie wypatrywałam jakichkolwiek oznak śniegu, ale tylko deszcz nieubłaganie bębnił w szyby samochodu. Pewnie w ramach zimy jutro będzie gołoledź - ale zawsze można poudawać, że to wyczekiwana świąteczna ślizgawka.
13 gru 2014
Konkurs Świąteczny!!
Taki czas w roku - Czas Obdarowywania... Ja również mam coś dla Was! W moim pierwszym w blogowym życiu konkursie przygotowałam to, w czym jestem dobra i co bardzo lubię robić - naszyjniki. Dodatkową niespodzianką jest to, że naszyjniki są dwa, a szczęśliwy zwycięzca bedzie mógł wybrać jeden z nich.
Pierwszy: klasyczny, perełkowy naszyjnik ( szklane perełki w kilku rozmiarach i kolorach)- bardzo elegancki i kobiecy. Będzie pięknie prezentował się nie tylko z małą czarną, ale również z marynarką, prostym t-shirtem i dżinsami. Ponadczasowy i nieśmiertelny przynajmniej od czasu Coco Chanel, która tak mocno rozsławiła taki rodzaj naszyjnika.
7 gru 2014
Muffiny owsiane ze świeżą żurawiną
Skusiła mnie kolorem. We wszechobecnej szarzyźnie wszystko co wibruje czerwienią lepi mi się do rąk i chce przyjść ze mną do domu. Jabłka, granaty, a teraz żurawina. Kwaśna tak, że wykręca ryjek na boki, a ręce kieruje w stronę łychy z cukrem. Nieustępliwie i zajadle kwaśna! Postanowiłam złamać jej trudną naturę, przedstawiając jej słodsze okoliczności. W ten sposób właśnie powstały pyszne muffiny owsiane ze świeżą żurawiną. Jak się ta panna tam rozpanoszyła, mówię Wam! W pracy zespołowej jest niewątpliwą liderką, skupiającą wokół siebie pozostałe towarzystwo. Charyzmy jej nie brakuje do przewodzenia w tym muffinowym komplecie. Płatki owsiane i żytnie, a nawet siemię lniane spuszczają trochę z tonu i zgadzają się być w cieniu tej małej żurawinki. Ona zaś po upieczeniu uzyskuje doskonałą równowagę w smaku, pomiędzy kwaskowatością nadmierną a miłą dla języka. Spieszcie się zanim amatorzy dziczyzny nie przerobią jej na wytrawne konfitury - w takiej postaci jest pyszna!
6 gru 2014
"Migracje" Mela Koteluk - recenzja
Dorośli wcale nie muszą być tacy grzeczni by ściągnąć do siebie Mikołaja. Po osiemnastce życie rządzi się przecież innymi prawami... To może i Mikołaj przychodzi trochę inny, taki od dorosłych... Jest wyrozumiały dla większych i mniejszych grzeszków, dla niechodzenia spać po dobranocce i jedzenia lodów na śniadanie. Przymyka oko na fanaberie, pozwala słuchać muzyki tak głośno, że aż trzeszczą ściany i oglądać horrory do 12 w nocy. Nie musimy tłumaczyć mu się z pomalowanych na czerwono paznokci ani tuszu na rzęsach. Nie wymaga od nas ubierana się jak na ludzi przystało, pozwala farbować włosy na zielono i niebiesko i wbić kolczyk w nos. Nie powie nam przecież, że tak nie wypada... Bo pociągniemy go z przekorą za brodę i jeszcze się okaże, że doklejana...
5 gru 2014
Książki kulinarne idealne na prezent
Zwykle zbyt późno rozpoczynam sklepowo-prezentowy maraton, na czym cierpią nie tylko moje nogi, ale i głowa. Siwizna grasuje już nie tylko po moich skroniach - powoli acz sukcesywnie rozprzestrzenia się w wyższe partie obciążonej świątecznym stresem makówki. W wielkim pędzie próbuję wtedy upolować coś do ubrania na świąteczną wieczerzę, a w przypływie energii nawet na Sylwestra. Miotam się między ciuchami, regałami pełnymi książek a perfumeriami - mam odciski na stopach, szum w uszach i lekko ogołocone konto :) W nozdrzach świdruje mi syntetyczny zapach jedliny i pierników, pod nosem nucę świąteczne, popowe hiciory sprzed kilku dekad. Czuję się tym wszystkim trochę oszołomiona -na wpół radosna i podniecona, na wpół zmęczona i przesycona do granic możliwości tym wszechobecnym trąbieniem o świętach i ciągłym potykaniem się o panów Mikołajów... W gorączce poszukiwania prezentów, z perlistym potem na czole i ciężkimi siatami w dłoniach, możemy czasem zgubić to, co najważniejsze...
Przesłanie obdarowywania ważnych dla nas osób tym, co bliskie ich
sercom, gustom, lub zwyczajnie zapotrzebowaniu. Sama sobie funduję ten bardzo niepożądany stan rok w rok. W tym roku - wbrew tradycji - rozpocznę trochę wcześniej :)
30 lis 2014
Przegląd świątecznych dekoracji z korków po winie
Nie-winna historia w jednym miejscu.... Zatem są tu korki po winach wypitych zimą i jesienią - grzanych z pomarańczą i cynamonem, dosładzanych miodem. Są tu po chłodzonych białych - serwowanych wiosną ze szparagami i truskawkami - cudnie orzeźwiających w ciepłe, majowe popołudnia. Są wreszcie po słodkich, bogatych w smaku tokajach - przywiezionych wprost z kraju Madziarów, już dosyć późnym latem. Każdy to inna, mała historia... Kilka dni temu poważnie naruszyłam moje pokaźne zbiory korków - obiecywały mi kreatywną zabawę, ukazując swoje dekoracyjne walory, i mamiły recyklingowymi trendami w dekorowaniu domu na święta. Poszłam w to, kto wie - może pójdę i dalej...
29 lis 2014
Choinka z korków po winie DIY
Jeszcze dni nie da się odliczać na palcach, ale...coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... :) Aby umilić sobie oczekiwanie na ten dobry czas w roku, postanowiłam zrobić kilka świątecznych dekoracji. Na prawdziwą choinkę jeszcze przyjdzie czas - nie ma sensu listopadowy falstart. W zamian za to już dziś pojawiła się u mnie dekoracyjna choinka z korków po winie. W końcu nie trzeba szukać wymówek, aby napić się grzanego wina - jakoś ten surowiec trzeba pozyskać, prawda? :)

28 lis 2014
Kolorystyczny przewodnik na święta
Otwartym pozostawiam pytanie o to, czy iść w złoto i bordo, czy
raczej w biel i srebro.. Czuję jednak w kościach, że przystrojeniu
ścian, kącików i zakamarków poświęcę w tym roku więcej uwagi, niż mojej
świątecznej sukience. Od sukienek bowiem stornię, ciągnie mnie zaś od
jakiegoś czasu do odświętnych wianków, roziskrzonych gwiazdek, świeczek i
lampionów. Co za frajda po raz pierwszy w życiu mieć całe swoje 57
metrów do świątecznego udekorowania!! Jaka radość, entuzjazm i
niepohamowany wprost apetyt na te wszystkie małe popierdółki - chateczki
obsypane brokatem, mikołaje z brodami za pas, renifery z czerwonymi
nosami, dzwoneczki i gwiazdki... Profilaktycznie pukam się w czoło przed
każdą roziskrzoną wystawą, przywołuję łamiący się głos rozsądku przy
stoisku z pachnącymi świecami, sama siebie upominam, że duch świąt co
coś więcej niż tylko ładnie przystrojone mieszkanie... Dualizm mej
natury, tak zgrabnie ujęty w słowa "rozważna i romantyczna", ujawnia
się w nieustannym dążeniu do złotego środka. Wszak nie o to chodzi, aby w
mieszkaniu - zamiast przyjemnego aromatu cynamonu, jedliny i
pierniczków - unosił się podejrzany smrodzik przepalających się
chińskich choinkowych lampek, rozwieszonych od podłogi aż po dach.
Nikomu nie życzę takiej wątpliwej, świątecznej atmosfery. Tymczasem
zbieram pomysły i energię na własnoręczne dekoracje. W pogotowiu czeka
już cała masa korków i kilka szyszek, a w weekend wyprawię się po
brzozową korę i modrzewiowe gałązki...
![]() |
| h&m home |
25 lis 2014
Jak wzbogacić dietę o witaminę C
22 lis 2014
Moje hity makijażowe za "grosze"
Poranny rytuał zdobienia twarzy kolorowymi maziugami i proszkami opanowałam prawie perfekcyjnie. Myślę, że mogłabym zająć całkiem dobre miejsce w zmaganiach na czas w tej dziedzinie. Dla mnie to kwestia kilku minut. Algorytm działań opracowany mam jak najbardziej ekonomicznie - pod względem czasowym i pieniężnym. Odkryłam kilka naprawdę dobrych i tanich kolorowych kosmetyków i się ich trzymam. Słowo "tanie" wzbudza we mnie pewien dysonans... Zastanawiam się, czy to w ogóle brzmi dobrze, czy tak wypada..? Ale skoro tak dobrze znosi je moja twarz ( mam na myśli tanie kosmetyki) to chyba blog również je zniesie. Zatem bez zbędnych eufemizmów i ozdobników - moje makijażowe hity za niewiele złotówek.

20 lis 2014
Cereal Magazine
Fotogeniczne bestyjki!!!! Nie stroją min i póz, nie wyginają ciała w zawodowych pozach, nie wysuwają delikatnie biodra w przód... Nikt im nie robił mejkapu, nie nakładał rozświetlacza na szczyt kości policzkowych, nie ułożył włosów w misterne fale lub artystyczny nieład... Są piękne z natury! A gdy dodać im trochę pikanterii - choćby obficie posypać pieprzem lub solą - wydają się być zawodowymi modelami.






